Jak zwykle mój dzień wcześniejszy był tragiczny a ja żyłam z myślą że następny będzie lepszy jednak zawsze był on taki sam. Ogromna ilość pracy fizycznej dla mnie to nie kłopot ale martwię się o moją siostrę która ma dopiero 11 lat. Pomagałam jej we wszystkim co mogłam robiłam swoją pracę i jej chciałam jej bardzo ułatwić życie. Wmawiałam jej że będzie lepiej że nie może być źle tylko trzeba czekać. Nie pochodziliśmy z zamożnej rodziny byliśmy odludkami we własnej miejscowości każdy uważał nas za tych najsłabszych jednak nie znali nas. Zostawiłam Amber na chwilę aby coś upolować z łuku. Oddaliłam się trochę i zaczęłam poszukiwać mojej nowej zdobyczy. Dorodna łania była moim celem. Próbowałam ją namierzyć a gdy to zrobiłam wypuściłam strzałę, która przebiła jej szyję. Usłyszałam kroki człowieka i szybko wspięłam się na drzewo wypatrując go. Był to jakiś chłopak czy mężczyzna, naprężyłam łuk i wycelowałam w niego niestety nie udało mi się i strzała wylądowała przed nim. Wyjął nóż i zaczął wypatrywać dookoła.
Ktoś chętny pisać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz