niedziela, 26 kwietnia 2015

Nathan

Kolejnmy nudny dzień z twardymi plecami. Jak zwykle spałem na jakimś drzewie co było nie wygodne ale co tam. Wstałem równo przy wschodzie słońca mojue plecy dały mi się znać. Zeskoczyłem z drzewa i się wyprostowałem robiiłem tak że w szyji mi strzykło, dłoniach, plecach i wogule w końcu mnie nic nie bolało przeciągnąłem się jeszcze. Już gotowe wzięłem luł na plecy szxtylet do buta, i jeszcze pistolet i mogłem iść dlalej. Poszłem do miasta kupiłem torbę naboje i jedzenie po jakiejś godzini wyszłem. Każdego kopgo spotkałem w mieście zaczął szeptac do drugiej osoby ale to nic przyzwyczaiłem się do tego. Gdy wyszłem z lasu poszłem nad rzekę tam zrobiłem małe ognisko i wyłowiłem rybę upiekłem ją. Gdy miałem zdjac ją z patyka z ogniska coś usłyszałem od razu wstałem i sie ukryłkem w gęstych krzakach. W końcu ktoś przyszedł jakaś dziewczyna podeszłem cicho do niej wyjąłem sztylet i ją szybko złapałem przystawiłem sztylet do gardła
- co tu robisz - warkłem
- iść tendy już nie można - spytala
- kim jesteś - spytałem nie puszczajac ja
Jakaś dziewczyna?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz